Witam po przerwie. Chciałam dokończyć wspomnianą w tytule chustę i napisać o kilku praktycznych rzeczach, które może komuś się przydadzą.
Chusta składa się z 3 rodzajów wzorów: dziurki 'rozsiane', dziurki gęste i wzorek ażurowy. Tutaj widać górę chusty z pierwszym wzorkiem.
Wzorek pierwszy jest już zakończony, teraz pora na gęste dziurki ;)
Po dwóch tygodniach chusta była gotowa. Wymagała jeszcze blokowania.
Moim zdaniem najciekawszy wzorek czyli ażur przy brzegach chusty. Wyszło mi nawet zrobienie 'ząbków' tam, gdzie wzór dochodzi do krawędzi.
I ostatni rzut oka na zblokowaną chustę ...
Tak prezentuje się chusta na mojej skromnej osobie :P
I jeszcze wersja od przodu, sorki, nie za bardzo wiem jak mam ją zamotać :P
Od samego początku postanowiłam, że będzie to kolejny projekt testowy. No i nie powiem, jestem zadowolona. Niestety pojawiły się dwie poważne usterki, których nie da się niestety naprawić i dlatego chusta będzie spruta booooooo :(
A teraz moje przemyślenia, ha ha, właśnie o te przemyślenia pytał się mój pierwszy dyrektor, no to podzielę się nimi, a co mi tam ;)
Śledzenie wzoru
Nie chodzi bynajmniej o śledzenie jak szpieg albo prywatny detektyw ;) Nie wiem jak wy, ale przy skomplikowanym wzorze ja mam czasami problemy z ustaleniem, który rządek i które oczko w tym rządku mam teraz robić. A jak w trakcie rządka liczącego sobie 300 oczek zadzwoni telefon ...
Różne są na to sposoby, niektórzy proponują, żeby na schemacie albo w opisie skreślać rządki, które już są przerobione. Moim zdaniem to nie najlepszy pomysł, bo jeżeli po jakimś czasie okaże się, że trzeba spruć fragment robótki, to może być trudno odcyfrować co w tym rządku jest do zrobienia.
Ja do tej pory albo stawiałam kropki przy przerobionym rządku albo jeżeli wzorek się powtarzał, zapisywałam numer ostatniego przerobionego rządka. Przy tej chuście zastosowałam sugestię autorki, która proponuje zaznaczanie rządków żółtymi karteczkami Post-it. To rozwiązanie już zarobiło u mnie parę punktów, bo karteczki można swobodnie przenosić i wracać do miejsca, gdzie znajduje się ewentualny błąd. Ja dodałabym nawet drugą karteczkę, która zaznaczałaby oczko w danym rządku. U mnie sprawdza się też kartka papieru i długopis, który mam zawsze pod ręką, gdyby nagle trzeba było oderwać się od pracy.
Pomyłki
Niestety ale zdarzają się nawet najlepszym, więc nie ma się co martwić ;) I dobrze o ile wychwyci się je szybko, bo jeżeli po paru rządkach dojdziesz do wniosku, że coś tu jest nie tak, to naprawienie tego błędu może być o wiele trudniejsze.
Autorka książki, z której wzięłam schemat chusty proponuje coś takiego: co kilka rządków , kiedy wiesz, że wszystko jest na pewno ok, prewencyjnie przewlecz przez wszystkie oczka na drucie np. długą nitkę. Widać ją u mnie na dwóch pierwszych zdjęciach. Jest to o tyle dobre, że w przypadku kiedy niestety trzeba spruć kawałek pracy, prujemy tylko do poziomu nitki. Hmmmm, przy takich długich rządkach można właściwie stosować tą nitkę w każdym rządku. Ja miałam jednak problemy z przerabianiem następnego rządku, bo nitka raz była pod a raz nad drutem.
Inne rozwiązanie (lifeline) polega na tym, żeby stosować tą dodatkową nitkę dopiero w sytuacji kiedy trzeba coś pruć. W jej wykonaniu trzeba przewlekać igłę przez prawe ramię każdego V. Ponieważ ja przerabiam wszystko od tyłu, u mnie będzie to zapewne lewe ramię V.
Całe szczęście, że nie każda pomyłka jest tak poważna, że trzeba pruć. Jeżeli gdzieś brakuje oczka, ja radzę sobie robiąc jedno oczko M1.
Poza tym staram się też sprawdzać, czy liczba oczek się zgadza. Przy tym projekcie było to bardzo ważne, bo oczka były dodawane w każdym rządku. Najczęściej robiłam tak, że po lewej stronie robótki liczyłam oczka i sprawdzałam, czy środek chusty jest we właściwym miejscu.
Aha, w moim wypadku prawdopodobieństwo zrobienia błędu rosło, jeżeli miałam tylko trochę czasu i chciałam sobie podziergać. Czasami powrót do stanu, kiedy wszystko było w porządku był możliwy dopiero w kolejnym 'posiedzeniu'.
I na koniec ...
Oczywiście robienie na drutach to nie jakaś katorga, to ma przecież być coś miłego :)
Nie zapominajmy o dobrej postawie. Wiem, zabrzmi to pewnie dziwnie, ale sposób w jaki siedzimy może powodować, że szybciej się zmęczymy. Ważna jest też higiena wzroku (tak to się przynajmniej nazywało u mnie w szkole ;)). Zaleca się, żeby po godzinie pracy oczu na małą odległość, zrobić sobie kilkunastominutową przerwę. Można wtedy pójść na spacer, powyglądać przez okno i popatrzyć na oddalone przedmioty albo (mój ulubiony sposób) poleżeć z zamkniętymi oczami albo uciąć sobie power nap :P
Ufff, ale wyszło długo ;)










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz